Match Point 2005

Huśtawka 2010

Jest taka afroamerykańska baśń o młodzieńcu zwanym Manawee, który chciał poślubić dwie siostry bliźniaczki. Ich ojciec miał tylko jeden warunek – chłopak musiał odgadnąć ich imiona. Zgadywał, próbował, ale bezskutecznie. W końcu wybrał się do niewiast ze swoim pieskiem (nie, nie psem – pieskiem). Kiedy zrezygnowany wracał do domu, zwierzak zawrócił i podsłuchał rozmowę dziewcząt. Usłyszawszy ich imiona chciał natychmiast przekazać je panu. Po drodze jednak znalazł kość i rzuciwszy się na nią – zapomniał wszystko. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz, ale za trzecim podejściem piesek twardo biegł do Manawee. Wtedy drogę zagrodził mu jakiś człowiek, który rzucił się na niego i żądał podania imion. Piesek był nieugięty, pogonił napastnika i pobiegł do przyjaciela. Brocząc we krwi dotarł do Manawee i wyjawił mu imiona dziewcząt. Młodzieniec natychmiast wyruszył do wioski. Okazało się, że bliźniaczki cały czas na niego czekały. I tak żyli długo i szczęśliwie. Cała CZWÓRKA. Dwie panny, młodzieniec i piesek (nie, nie pies – piesek).

Manawee ma podwójna naturę: ludzką oraz instynktowną, którą reprezentuje nasz uroczy psiak. Dobre serduszko młodzieńca nie wystarczy by zdobyć ukochaną, potrzebuje pomocy naturalnego instynktu. Dwie niewiasty to tak naprawdę dwa oblicza tej samej kobiety. A każda winna mieć dwa sprzeczne. Chłopak musi poznać imiona, żeby zbliżyć się do ukochanej i nawiązać z nią więź. Drogę do celu utrudniają pokusy i żądzę na które napotyka piesek. Reszta jest milczeniem.

W obu filmach znajdziemy tradycyjny model współczesnej rodziny, czyli 2+1– dwie kobiety i jeden mężczyzna. Ciekawe czy człowiek, który wymyślał historię Manawee wpadł na to, że nastaną czasy, kiedy dwoistość kobiecej natury rozbije się na dwie ludzkie istoty. Nasze „dwójeczki’ w obu filmach są podobne. Jedna będzie wzorową żoną i ułożoną damą, a druga szaloną, piękną, pociągającą laleczką. A gdzie nasz psiak? Zarówno u Michała (Wojciech Zieliński) jak i Chrisa (Jonathan Rhys Meyers ♥) dochodzi on do głosu w momencie kiedy znajdują sobie piękne kochanki. Jest jednak na tyle zagłuszony przez swojego właściciela, że z podkulonym ogonem musi ostatecznie schować się w budzie. A nasze uwodzicielki? Któż oparłby się Karolinie Gorczycy i Scarlett Johansson? No chyba nikt. Kurami domowymi na pewno nasze bohaterki nie są, ale ich druga natura nie jest w żaden sposób zaprezentowana. Przyczyna jest prosta. Naszych panów ona w ogóle nie interesuje. Dualizm kobiecej natury jest przez nich niedostrzegany. Widza tylko dwa oblicza kobiety idealnej. Tylko, że należą one do dwóch różnych istot. To nastręcza pewnych trudności. Zamiast poszukać pożądanych wartości w jednej kobiecie, ulegają klątwie trójkąta. Niestety ktoś musi zostać owej klątwy ofiarą. Kobieta, która jest numerem 2 prędzej czy później po prostu się wkurwi. A skutki owego wkurwienia mogą być opłakane.

Joanna opowiadała nam kiedyś o afrykańskim plemieniu, gdzie w ramach ukarania za zdradę, zamykano kochanków w klatce. I w tej klatce musieli się nawzajem zjeść.

Reklamy