Nieustannie słysze zarzuty wobec polskiego kina. Wysuwający je nie silą się nawet na dodanie, o który jego okres chodzi. Może chodzi o kino przedwojenne, może o szkołę polską albo kino młodej kultury? Ale oczywiście nikt nie zna filmów nakręconych przed rokiem 1990, bo przecież skoro teraz są złe, to wtedy też na pewno były. Właśnie, czy są złe? Złe są te, o których nieustannie słyszymy w telewizji, to pierwsza wskazówka, bo dobrego filmu zazwyczaj nie stać na taką kampanię. Nikt nie chce inwestować w filmy, które niekoniecznie zapowiadają się komercyjnym hitem. Jeżeli zaś słyszymy w reklamie „polska komedia” i szereg nazwisk polskich celebrytów to niejako też może być maleńka sugestia, że nie będzie to arcydzieło światowej kinematografii.

Zaskoczę pewnie wielu, ale Proszę Państwa, polskie kino ma się świetnie! Co roku pojawiają się doskonałe filmy! Weźmy chociażby ostatnie 3 lata.

Rok 2008 33 sceny z życia – Małgorzata Szumowska, Boisko bezdomnych – Kasia Adamik, Cztery noce z Anną – Jerzy Skolimowski (!!!), Drzazgi – Maciej Pieprzyca, Mała Moskwa – Waldemar Krzystek, Senność – Magdalena Piekorz, Bracia Kramazov – Petr Zelenka

Rok 2009 Afonia i pszczoły – Jan Jakub Kolski, Dom zły – Wojciech Smarzowski, Mniejsze zło – Janusz Morgenstern (!!!), Janosik – Agnieszka Holland, Królik po berlińsku – Bartosz Konopka, Rewers – Borys Lankosz, Tatarak – Andrzej Wajda (!!!), Wino truskawkowe – Dariusz Jabłoński, Moja krew – Marcin  Wrona

Rok 2010 Chrzest – Marcin Worna, Matka Teresa od kotów – Paweł Sala, Mistyfikacja – Jacek Koprowicz, Różyczka – Jan Kidawa-Błoński, Sala samobójców – Jan Komasa, Wszystko co kocham – Jacek Borcuch, Wenecja – Jan Jakub Kolski

Oczywiście to nie wszystkie filmy powstałe w tym czasie, co więcej to na pewno nie wszystkie DOBRE filmy, które powstały w tym czasie. Ale za te wymienione naprawde ręcze – warto, ba, nawet trzeba je zobaczyć! Są wśród nich prawdziwe perły, jak Tatarak, Chrzest czy Wszystko co kocham. Oczywiście wszystko jest rzeczą gustu, a o gustach rzecz jasna się nie dyskutuje. Jednakże z kinem Proszę Państwa jest jak z każdą inną dziedziną sztuki. Doktor Piotr Siarski powiedział podczas swojego wykłady na łodzkiej APF, że „nie trzeba rozumieć fabuły filmu, by czerpać z niego przyjemność estetyczną”. My, Polscy widzowie przyzwyczajeni jednak jesteśmy, że od razu skupiamy się na fabule i to do niej sprowadzamy swoją ocenę. Oczywiście fabuła jest ważna, ale film ma też inne aspekty. Ma doskonałe kreacje aktorskie (jak chociażby Eryk Lubos w Mojej krwi), genialne zdjęcia (Artur Reinhart – Wenecja), porywającą muzykę (Michał Lorenc – Wino truskawkowe), ciekawą formę (Rewers, Dom zły). Na film składa się wiele czynników, nie ograniczajmy się tylko do fabuły. Choć z nią tak naprawdę w polskim kinie też jest całkiem dobrze. Sięgają po literaturę (Wenecja, Tatarak, Senność, Bracia Karamazow), inspirują się faktami (Matka Teresa od kotów, Chrzest, Wszystko co kocham), to naprawdę nie są głupie filmy w przeciwieństwie do tego, co serwuje nam na codzień telewizja.

Także jeżeli jeszcze ktoś kiedyś gdzieś będzie chciał wmówić mi, że polskie kino jest do dupy, to bardzo proszę ażeby uprzednio zastanowił się, czy chodzi mu o całą 100-letnią historię polskiego kina, czy chodzi mu o Wajdę czy Kutza, czy może na przykład chodzi mu o to, co promuje się w komercyjnych stacjach telewizyjnych. Poza tym, nie czarujmy się, polskie kino ma się dobrze, ale oglądalność ma mierną. Zatem zanim rzucicie oskarżenie obejrzyjcie chociaż 10 polskich filmów ostatnich lat, nagrodzonych w Gdyni albo nominowanych do zagranicznych nagród. Choć 10 filmów to nadal za mało, żeby przekreślić 100 lat polskiej kinematografii.

Pozwolę sobie zacytować Anthonego Neilsona, dramaturga, który tę wypowiedź skierował w krytykę teatralną i teatru ona dotyczyła, jednak myślę, że ma ona doskonałe zastosowanie również jeśli chodzi o naszą rodzimą kinematografię.

„Konstruktywna krytyka to jedno, ale jeśli zamierzasz po prostu wszystko mieszać z błotem, to masz potem (…) na jaki zasłużyłeś – nudne gówno, w którym siedziesz za karę, pogrążony bardziej niż ktokolwiek”.

Reklamy