Irréversible 2002

Matka Teresa od kotów 2010

Te dwa filmy łączy więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Po pierwsze: forma. Akcja przedstawiona jest od końca. Zaczynamy więc od finału zdarzeń i prowadzeni jesteśmy w przeszłość w poszukiwaniu ich przyczyny. Po drugie: temat. To, co  nieodwracalne. W pierwszym momencie wydaje nam się oczywiste, że chodzi o gwałt (film Gaspara Noe) i morderstwo (film Pawła Sali). Jednak to by było zbyt proste. Nie tylko zbrodnie są nieodwracalne. Nieodwracalne jest to, co do nich prowadzi. I ważniejsze od samego pojedynczego przestępstwa okazują się zdarzenia, które je poprzedziły.

Irréversible okrzyknięty filmem „mocnym”, „kontrowersyjnym”, „brutalnym”, swego czasu było o nim głośno na całym świecie. Monica Bellucci i Vincent Cassel też na pewno mieli w tym swój udział. Pierwsze 30 minut jest właściwie nie do przejścia. Chaotyczne ruchy kamery, wszechogarniająca ciemność, a w miejscach, gdzie już coś widać pokazana jest tylko krew i agresja. Kiedy widz pokona w sobie odruchy wymiotne i przebrnie przez miażdżąco okrutną scenę gwałtu – jest już coraz lepiej. Poprzez imprezę, podróż metrem, docieramy do poranku małżeńskiej pary, która jak wszyscy wiemy wizualnie prezentuje się doskonale. Bardzo zmysłowe sceny, odrobinę erotycznę, ale przede wszystkim pełne ciepła. Tworzy to niesamowity kontrast z początkiem filmu. Także akcja zaczyna się krwawą zemstą a kończy małżeńską sielanką. Co więc jest tutaj nieodwracalne poza zbrodnią? Otóż nieodwracalne są słowa, decyzje, które podejmujemy często dość pochopnie. Alex (Bellucci) kłóci się z Marcusem (Cassel) podczas imprezy, na którą razem poszli. W związku z tym wychodzi w środku nocy sama. Chce przejść przez ulice, ale ktoś radzi jej by wybrała podziemny tunel – bo tutaj jest niebezpiecznie. To w tunelu Alex zostaje brutalnie zgwałcona i pobita. Marcus już jej nie przeprosi, nie odporwadzi jej do domu, nie wezwie taksówki. Nie cofnie czasu.

Matka Teresa od kotów to stylistycznie film zupełnie inny. Nie jest zagmatwany, nie trzeba doszukiwać się formalnego porządku, bo jest on zachowany, tyle że hisotorię poznajmy od końca. Zaczynamy więc z dwójką młodych chłopaków (mniej więcej 12 i 20 lat), którzy zostają aresztowani za morderstwo swojej matki. Sprawa jest jasna, wszystko już wiemy. Teraz będziemy dowiadywać się, jak do tego doszło. I cofamy się w czasie. Najpierw o dzień, potem o dwa, tydzień, miesiąc, rok. W tym filmie jest coś absolutnie rewelacyjnego. Pokazuje on jak drobne sprawy, codzienne reakcje, jak każdy szczegół ma wpływ na kształtowanie się młodego człowieka.  To nieprawda, że czas leczy rany. Po tych głębokich zostają blizny, które zawsze przypominają o sprawcy, a te powierzchowne zadawane kilkakrotnie w to samo miejsce, w końcu zaczynają się paprać i już nigdy nie znikają. Ten film nie szuka winnego. Winna nie jest matka, która miała słabość do kotów, winny nie jest ojciec, którego zniszczyła wojna, winni są zawsze mordercy i to, co morderców z nich zrobiło. A to są właśnie zadry, zawody, urazy, na które nikt nie zwraca uwagi, ale one zostają i czekają na moment, żeby eksplodować.

To filmy, które nie próbują – one odpowiadają na pytanie fundamentalne: czy wszystko da się odwrócić i naprawić? Nie. Są rzeczy nieodwracalne, prowadzące do nieodwracalnych konsekwencji. Czasami to kwestia jednego dnia (Irréversible) a czasami długotrwały proces, z którego postępowania nie zdajemy sobie sprawy (Matka Teresa od kotów). Nie zmienisz tego, co czuł przez Ciebie drugi człowiek. Nie cofniesz już zmian, które zaszły w nim przez Ciebie. Nie odwrócisz biegu zdarzeń. Czas niszczy wszystko.

Reklamy