Odkryłam, że jest jedna zasadnicza rzecz, która łączy mnie z Gombrowiczem. To absolutne zamiłowanie do młodości, żeby nie powiedzieć młodych chłopców ;). I wcale nie zmierzam do tego, że Gombrowicz stawiał nieśmiałe kroki w stronę literatury gejowskiej (a trzeba wiedzieć, że jest on jej prekursorem w Polsce). Otóż umiłowany mój Witold stworzył dzieło, które przemawia do mnie zmysłowością w najczystszej postaci. Jest jak filmy Bertolucciego, jak uwodzenie według Kirkegaarda. Zwrócenie uwagi na szczegół. Szczegół, który może być powodem erotycznych doznań. Rozkoszowanie się formą. To właśnie zobaczyłam w tym utworze. Ktoś mnie zapytał kiedyś, jaką byłabym książką. Strasznie trudne pytanie dla literaturoznawcy. Więc po wielu latach mojego romansu z literaturą dziś daje odpowiedź na to pytanie: byłabym Pornografią.

Należałoby przybliżyć odrobinę fabułę. Fryderyk i Witold (panowie już nie młodzi) przyjeżdżają do posiadłości Hipolita, gdzie poznają jego córkę Henię i pomocnika Karola. Jak nietrudno się domyśleć to właśnie nad młodością tej dwójki będą się rozwodzić nasi bohaterowie. Henia jest już zaręczona z innym, nieco nudnym i starszym od niej mężczyzną, Karola traktuje jak szczeniaka, choć podobnie jak on liczy sobie całe szesnaście wiosen. Witold nie może pojąć, czemu młodzi nie dążą ku sobie zgodnie z odwiecznym prawem natury. W związku z tym, że sami nie chcą ulec instynktowi, obaj panowie postanawiają (jak to trafnie określił Kolski w swojej ekranizacji) „pchnąć ich ku sobie”. To ich potajemny spisek, który zawiązują początkowo nieświadomie, w ogóle się ze sobą nie konsultując.

Jako, że Gombrowicz, jak już wspomniałam wykazywał lekką skłonność ku osobnikom swojej płci, więcej uwagi poświęca Karolowi.

Dziecko i drań. Sympatyczny morderca. Uśmiechnięty niewolnik. Młody żołnierz. Twarda miękkość. Okrutna i krwawa nawet zabawa.

(…)

Niższy, ponieważ młody. Gorszy, ponieważ młody. Zmysłowy, ponieważ młody. Cielesny, ponieważ młody. Niszczący, ponieważ młody. I w tej młodości – godny pogardy.

Karol i Henia stają się źródłem erotycznych doznań. Zawiodą się Ci, którzy wyobrażają sobie teraz same łóżkowe sceny i dwóch starszych panów masturbujących się w szafie. Źródłem podniet staje się tutaj samo uwodzenie, uwodzenie, którego młodzi jeszcze nie są świadomi. Gdyby posiedli wiedzę Witolda i Fryderyka odczuwali by zapewne podobne emocje. Nie o miłość tutaj chodzi, między nimi miłość jest zbędna. Nie zrozumie tego utworu ten, kto nie przywiązuje uwagi do tych pozornie nic nie znaczących gestów, którymi posługuje się młodość.

Od nich niczego nie można się dowiedzieć, ponieważ wszystko co mówią, co myślą, co czują, jest tylko grą podnieceń, ciągłym drażnieniem się, rozpalaniem narcystycznej sobą delektacji – i że oni pierwsi padają ofiarą swego uwodzicielstwa.

Panowie dążą ku temu, aby nierozerwalnie związać ze sobą młodych (jeszcze nie) kochanków. A co łączy bardziej niż zbrodnia? To również zbliżyłoby całą czwórkę do siebie. Oni, w cnocie, byli zamknięci dla nas, hermetyczni. Ale oni w grzechu, mogli tarzać się z nami… Kończy się to wszystko dość szekspirowsko, dużo krwi i dużo zwłok. Jest to jednak w całym swoim wariactwie dobre zakończenie. Dlaczego? Tego już powiedzieć nie mogę.

Warto jeszcze wspomnień o ekranizacji Kolskiego. Jak już kiedyś pisałam żywię absolutnie patologiczną miłość do tego reżysera, ale niestety w przypadku tego filmu nie padnę przed nim na kolana. Nie wiele zostało z gombrowiczowskiej fabuły i intencji. Ekranizację należy potraktować, jako interpretację i wtedy staje się dziełem wartościowym (jak każdy film Kolskiego).

Faktycznie od Pornografii wieje chłodem młodego wyuzdania. Ale przekonana jestem, że nie każdy ten chłód poczuje. Polecenie tej książki komukolwiek mogłoby być niezbyt trafnym posunięciem. Kobiety bywają zbyt romantyczne na taką literaturę, a mężczyźni zbyt pornograficzni. A w Pornografii paradoksalnie mamy wszystko poza pornografią i romantyzmem.

 

Reklamy